ZX-UNO – co, jak i na jakiej zasadzie. Czyli super hiper Turbo ULA ZX Spectrum.

Aloha!

Ostatnio nabyłem jak do tej pory najbardziej nietypową maszynę do grania/emulacji. ZX-UNO. Coś na bazie FPGA – Field-programmable gate array.

W czym rzecz, z czym to się je? Nie popełnię chyba gafy, jeżeli napiszę, że to emulator 'bare metal', czyli emulacja bezpośrednio na rdzeniach FPGA, bez pośrednictwa innego systemu operacyjnego. Bo, czego by nie mówić, na przykład RetroPie jest instalowane na Raspberry Pi OS. Czyli gdzieś tam w tle jest pewien 'opóźniacz', który pośredniczy w emulacji. W przypadku ZX-UNO nie ma o tym mowy. Ja akurat nie jestem purystą i na tyle, na ile gram na emulatorach – lag (czyli opóźnienie w reakcji na interakcję użytkownika) nie przeszkadza mi, albo go po prostu nie odczuwam.

Do ZX-UNO przekonało mnie na tę chwilę jednak co innego – ZX Spectrum i jego demoscena. Chciałem poza tym spróbować czegoś nowego. Uruchomienie go zajęło mi chwilę głównie z powodu mojego lenistwa oraz obaw przed spaleniem – nie wiedziałem dokładnie jaki nabyć zasilacz. Okazało się, że niepotrzebnie się martwiłem, ponieważ pasuje jakikolwiek, byle napięcie było około 5V i końcówka odpowiednia. Polaryzacją nie ma się co przejmować, płyta ZX-UNO V2 jest wyposażona w zabezpieczenie uniemożliwiające spalenie go w wypadku 'odwróconej' wtyczki. 

Sam sprzęt wygląda jak na zdjęciach poniżej, ja kupiłem go wraz z prostą obudową oraz kablem Audio-Video. Co ważne – klawiatura musi być w standardzie PS/2, obraz mamy po VGA, dźwięk po jack’u stereo. Joysticki w standardzie Kempston (czyli standardowy dla Atari i Commodore DE-9). 

Oprogramowanie musi znaleźć się na karcie SD, ważne aby był tam ESXDOS – http://www.esxdos.org/index.html oraz pliki dla danej platformy.

Pierwsze uruchomienie wykazało, że jako domyślny został wybrany core Commodore 64. Ale działa!

Dużo ciekawych opcji kryje się w konfiguracji (wywoływanej klawiszem F2 przy starcie ZX-UNO) – testowanie pamięci, dźwięku, opcje uruchamiania, wybór zainstalowanych modułów 'Core', kolejność startowania, typy sprzętów, itp., itd.

Poniżej, na zakładce ROMs, wybieramy typ ZX Spectrum jaki ma się nam uruchomić – Pentagon 128? Proszę bardzo. ZX Spectrum +2? Bez problemu.

Tu możemy zaktualizować ESXDOS, BIOS ZX-UNO oraz nasze 'core'.

Jaki system ma wystartować wybieramy na zakładce Boot.

Układ klawiatury, typ Joysticka czy ustawienia wyjścia Video na zakładce Advanced.

Przy starcie ESC Please select boot machine:

W przypadku ZX Spectrum (jak na mój stan wiedzy i jak to rozumiem) automatycznie emulowany jest najlepszy możliwie sprzęt, jeżeli jest włączony w parametrach (New G. modes włączyłem) – czyli ZX Spectrum 128K z interfejsem Turbosound oraz układem ULAPlus.

Po uruchomieniu wystarczy wybrać Ctrl+Alt+F5 i mamy możliwość przeglądania plików na karcie SD. Można się zabrać do spijania śmietanki!

Demo Mescaline synesthesia

Demo Aeon

Demo Ahh. The tape loading era!

Demo Your song is quiet, pt2

W samym ZX-UNO fajne jest to, że wspiera wszelkie nowe pomysły realizowane na ZX-Spectrum. ULA Plus powoduje delikatny opad szczęki.

Można też na przykład sprawdzić najnowsze demo z Revision 2021 chwilę po publikacji 🙂

Nie mówiąc już o ostatnich grach wydanych na ZX Spectrum:

Atari – zapisywanie danych na wirtualnej dyskietce

Dzień dobry. 
W poprzednim poście podpięliśmy stworzoną dyskietkę i odczytaliśmy z niej dane. Aby było trudniej były to dane zapisane w języku programowania BASIC (dinozaury pamiętają).
Teraz kolejny krok – przepisaliśmy sobie jakiś program z gazety. Mozolnie wklepywaliśmy teksty linijka po linijce przez godzinę, dwie, cztery… Dla wyjaśnienia młodszym – kiedyś były takie periodyki jak Bajtek, Komputer, IKS, Tajemnice Atari, C&A i wiele innych. Internetu nie było (sic!), więc trzeba było sobie radzić inaczej, jeżeli chciałeś się nauczyć programować. Teraz jest dużo łatwiej, ale ciągle, jeżeli chcesz jakoś zapisać to co zrobiłeś w BASIC’u czy innym języku – dobrze mieć gdzie. W emulatorze Altirra i taka funkcja oczywiście istnieje. Przez stworzenie obrazu dyskietki.
Aby to zrobić musimy w menu File odłączyć wszystkie dyski przez File -> Detach Disk -> All.
Później wybieramy opcję Disk Drives,

I tam jest taka mała strzałka 'w prawo' – czyli Play na magnetofonie 😉

New disk…

Dla spokoju ducha możemy wybrać DOS2.0/2.5

Save disk as…

Podajemy nazwę pliku pod jakim zostanie zapisany obraz naszej dyskietki na dysku, rozszerzenie .atr zostanie nadane automatycznie.

I teraz tak… Nie wiem czy dobrze zrobiłem, ale tak umiałem i działa, także uważam, że operacja zakończyła się sukcesem. Podpiąłem dyskietkę z wymienionej wcześniej strony z programami z Bajtka jako dysk D1, moją nową dyskietkę jako D2. Shift+F5 (Cold Boot, czyli pełen restart komputera) i Atari wystartowało z dyskietki, na której były pliki z DOS. Następnie H – WRITE DOS FILES, po czym wybrałem dyskietkę D2. Później mogłem już z niej uruchomić komputer. Inna sprawa, że tylko do zapisu pliku w BASIC pliki startowe DOS nie są potrzebne, ale mam komplet i jest z czego wystartować. 
Mała korekta poprzedniego artykułu, jako że się uczę ciągle – można wybrać opcję System -> Internal BASIC (Boot Without Option Key) i wtedy system uruchomi się po prostu z poziomu BASIC. Czyli w sumie nie musiałem zgrywać plików DOS’a 😉
Wpisałem program, aby go zapisać na mojej stworzonej dyskietce wydałem komendę SAVE „D1:DLIST.BAS”.

Można bezpiecznie uruchomić 🙂

Atari 65XE/800 XL – podstawy podstaw

Taaaaaa… 
Blog 'wisi'. 
Jakoś tak mnóstwo zajęć wokół, a do tego w temacie Smart Home zrobiłem to na czym mi zależało, a nawet dużo więcej. O tym kilka zdań jeszcze napiszę, ale na razie priorytetem na ten rok jest wykorzystanie sprzętów retro, które mam w domu. Atari, Commodore, ZX Spectrum, Amiga… Sega Mega Drive, SNES, Neo Geo, PSP, PS Vita, Game Boy Advance, jak i wiele innych czekają na odkrycie ich tajemnic. A często nawet podstaw. 
Do tego dopadła mnie jedna myśl – „Jeżeli wymrą takie dinozaury jak ja i moi koledzy – kto i skąd dowie się jak obsłużyć te sprzęty, na których się wychowaliśmy? Skąd dowiedzą się jak uruchomić grę, jak wczytać program w BASIC’u, jak użyć stacji dysków?”. Często barierą nie jest programowanie efektów demoscenowych w assemblerze, a przełamanie tego pierwszego momentu kontaktu. Bo niestety po tym czasem ten sprzęt ląduje w śmietniku. A szkoda, bo to jednak kawał historii informatyki.
Zacznę więc pisać właśnie o tym. O tych moich bojach z uruchamianiem starych ośmio- i szesnasto-bitowych komputerów. Informacji jest wiele, w różnych językach, kolejne subiektywne wpisy jednak chyba nikomu nie zaszkodzą 😉 
Strona najbliższa mojemu sercu to http://atarionline.pl/. Podziwiam dążenie kolegi Kaz’a do zachowania pełnego dziedzictwa komputerów marki Atari, inicjowanie nowych aktywności, inspirowanie ludzi.
Jednym właśnie z takich zainspirowanych jest Amarok – przepisał WSZYSTKIE programy zawarte w Bajtkach związane z Atari. Dla wiadomości młodszych – Bajtek był jednym z pierwszych pism w Polsce traktującym o komputerach osobistych.
Nowoczesne spotkało starsze i mamy teraz wszystkie je zebrane na gitlabie:
 
Bezpośredni link to wszystkich zarchiwizowanych listingów jest tutaj:
Ściągnałem, rozpakowałem. Moim (jak zapewne i wielu innych osób również) ulubionym emulatorem Atari 65XE/800XL/130XE jest Altirra – http://www.virtualdub.org/altirra.html. Powiązałem sobie pliki .atr z tym emulatorem pod Windows i można szaleć. Wziąłem na tapet Bajtek 1987/1 i program Nessie. Taka prosta 'strzelanka'. Po uruchomieniu bajtek_1981_1.atr ukazał mi się ekran jak poniżej. 

Po wybraniu A i naciśnięciu dwa razy Enter dostałem spis plików na dyskietce:

Jednak bezpośrednio z poziomu DOS ich nie załaduję – są to pliki w BASIC. Musimy wyjść z DOS i uruchomić interpreter BASIC:

System się przeładuje, ale teraz po wybraniu B – RUN CARTRIDGE wejdziemy do BASIC i możemy załadować widoczny wcześniej plik poprzez LOAD „D:NESSIE.BAS”.

Poprzez LIST (skrót L.) możemy zobaczyć jak wygląda program:

A RUN uruchomi go.

Można grać. Pozostało wiele programów do sprawdzenia…

Jak na przykład Stary Dom!
Dobranoc. Wraca ochota do pisania 🙂

Papierowe modele konsol. Tak – odbiło mi :D

Dzień dobry.
Jakiś czas temu 'wpadłem przez przypadek' na stronę http://rockybergen.com/papercraft/ i przepadłem z kretesem… Dla wyjaśnienia – to strona artysty i projektanta – odpowiada za nią Rocky 
Bergen.
Cóż on jednak projektuje i udostępnia, że tak mnie to zainteresowało? Ano… Papierowe modele konsol i komputerów z poprzednich epok. W PDF, kompletnie za darmo, wspaniałej jakości i niesamowicie pomysłowe. Wydrukowałem wszystkie, sklejam po kolei, świetnie się przy tym bawiąc, czasem wciągając w to dzieci. Bo któż nie lubi wycinać, składać i kleić!
Biblioteka jest bardzo pokaźna i stale rośnie. 
Cóż my tam mamy? Jak do tej pory:
– TRS-80 Model III
– Sinclair ZX Spectrum
– Sharp X68000
– Sega Master System
– Nintendo Gamecube
– prototyp Nintendo Advanced Video System
– IMSAI 8080
– IBM 5150 PC
– IBM 5100 Portable Computer
– Commodore 64
– Atari 520ST
– Apple Lisa 1
– Apple II
– Amstrad CPC 464
– Amiga 500
Modele są przeurocze i bardzo wdzięcznie się z nimi pracuje. Jestem zadziwiony ciągle poziomem detali i sposobem w jaki autor je zaprojektował. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam!

Konsole – Atari 2600 Junior

Wraz z końcówką 2019 roku wpadła mi w ręce okazja zakupienia Atari 2600 Junior z padem i kilkoma grami. To już jest (moim zdaniem!) taka bardziej czysta chęć posiadania, bo szczerym będąc, nawet nostalgicznie patrząc, to już nie bardzo da się grać w gry z tej epoki, oprócz kilku chlubnych wyjątków 😉
O ile jeszcze Atari 800 XL, Commodore 64 potrafi bawić grami i wciągnąć, to Atari 2600 jest 'zbyt daleko'. Było nie było – jest to jednak pewien symbol, konsola od której 'to wszystko się zaczęło' w skali masowej.
Produkowana od 1977 roku (ja miałem rok, a oni już konsole robili!). Dopisek z cyfrowym kodem 2600 nadano dopiero w 1982 roku, po wprowadzeniu Atari 5200. Wcześniej było to dumne Atari VCS – Video Computer System.
Potwór mający ośmiobitowy, taktowany zegarem 1 MHz procesor, posiadający 128 bajtów (sic!) RAM, rozdzielczość 160×102, 128 kolorów, 2 kanały dźwięku mono. 
Jedna z pierwszych (ale nie pierwsza!) konsol, w których grę można było zmienić poprzez wymianę cartridge (kartridża) o pojemności do 4kB. Można było co prawda tę pamięć zwiększyć na samym cartridge, także późniejsze gry wyglądały lepiej niż premiery. Jak to zwykle bywa 😀 
Co ciekawe, niespotykane oczywiście w aktualnych grach – poziom trudności A/B wybierało się… przełącznikiem w konsoli! O ile rozumiem to w konsolach w których gry były wbudowane – tutaj programiści gier na cartach musieli się dostosować do tego wymogu. Przyciski mogły jednak mieć inaczej przypisane funkcje, ale to już inna bajka.
Konsola dodatkowo ustaliła kilka standardów, jak na przykład wtyczki DB9 przez lata używane w każdej z maszyn do grania – od Atari aż do Commodore. 
Produkowana do 1992 roku, proszę zauważyć, że to bardzo długo! 15 lat konsoli, która miała parametry pod koniec okresu życia wręcz fatalne w porównaniu do Amigi, czy innych. Około 30 milionów sprzedanych sztuk uczyniło ją najlepiej sprzedającą się konsolą drugiej generacji, a grą, która sprzedała się w największej ilość był Pac-man. Jest to o tyle ciekawe, że gra jest po prostu fatalna. Ze względu na ograniczenia Atari 2600 (głównie znikomą ilość RAM) przeniesienie jej z maszyn arcade było arcytrudne i wymagało wielu trików od programisty – Toda Frye. Mimo jego starań gra jest uznawana za jedną z najgorszych gier w historii. Czyli z jednej strony – komercyjny sukces, ale totalna porażka jakościowa. Ludzie tak bardzo chcieli grać, że po prostu kupowali. Cześć zwróciła gry do sklepów, ale większość pozostała ze swoim kopiami. Warto by było nabyć 😉 Wam polecam sprawdzić na youtube – zalecam przyciszenie głośników.
W sumie na Atari 2600 wyszło ponad 900 gier, wśród nich takie perełki jak Pitfall, Battlezone, Combat, kultowy River Raid (napisany przez kobietę, Carol Shaw, pionierkę w tej dziedzinie), Space invaders, Kaboom!, Adventure, Asteroids, Kung Fu Master, Star Raiders, Tempest, Frogger, Joust. Ja wszystkie z nich znam z Atari 800XL, gdzie miały swoją bardziej dumną reprezentację, ale w sumie miło mi się grało na Atari 2600 w Jungle Hunt, jak na załączonym poniżej obrazku.

Pora polować na ciekawsze carty z grami.

Atari 65 XE – ponownie 'na tapecie'

Atari… Atari 65XE. Mój pierwszy komputer w domu. Pierwsze kontakty z grami, pierwsze programy, poznawanie assemblera, pierwsze próby kodowania, to wtedy dopadła mnie fascynacja sceną komputerową – dema, intra. Wspomnień czar.
Większość opisałem w innym poście: http://cezarowy.blogspot.com/2018/08/a-a-a-ataaaari-wspomnien-czar.html, kilka rzeczy jednak się zmieniło. Po pierwsze – znalazłem na strychu moje dwa zeszyty z opisanymi wszystkim grami, demami, loaderami potrzebnymi do wczytania konkretnych programów. Dla mnie to niesamowita porcja nostalgii, którą tak ostatnio uwielbiam. Wiem, mięczak jestem i sentymentalny facet.

Druga sprawa – SDrive-MAX, czyli emulator magnetofonu/stacji dyskietek oparty o Arduino, podłączany przez port SIO: http://cezarowy.blogspot.com/2019/09/atari-65xe-i-sdrive-max-skadamy.html

Działający magnetofon również się 'uchował', wraz z cartridge z loaderami do gier i kilkunastoma kasetami. Dla niewtajemniczonych – standardowe magnetofony Atari miały zawrotną prędkość ładowania danych wynoszącą 600 bodów, czyli bitów na sekundę. Przypominam, że 1 bajt to 8 bitów, 600 bitów to 75 bajtów. Lepsza gra zajmowała 40kb, łatwo więc policzyć, że czas wgrywania to przynajmniej około 10 minut. A były gry obszerniejsze, aby się załadowały trzeba było czekać 20 minut.

A poza tym, to gry się wtedy liczyło na 'obroty', czyli licznik w magnetofonie. Młodszym zapewne ciężko to sobie wyobrazić, ale żeby znaleźć ulubiony tytuł trzeba było przewinąć kasetę do początku i później do zapisanej w zeszycie wartości licznika, żeby trafić na odpowiedni ciąg taśmy. A że 'się grało', to taśma się zużywała i raz za razem było ją ciężej wgrać. Stąd właśnie słynne 'cicho, bo się nie wgra' – bo czyż mogło być dla dwunastolatka coś bardziej stresującego niż LOAD ERROR po 15 minutach czekania? Lekcje odrobione, wszystko posprzątane, a grać nie można! Dlatego przekonałem rodziców po jakimś czasie do wyłożenia pieniędzy na 'Turbo' – w moim przypadku Blizzard. Ależ to była różnica! Zamiast 10 obrotów – 10! Szok!

Do tego w gotowości czekają joysticki, na 'gumach', albo 'mikrostykach'. Jak ostatnio grałem, bo zastanawiałem się jak moi rodzice mogli wytrzymywać kilkugodzinne czasem granie z tym odgłosem klikania w tle…

Na koniec z ciekawostek kultowy MOD z czasów wojenek Atari-Commodore.

Anty Atari Song – https://www.youtube.com/watch?v=oMkCboYJ-tw

Do pobrania z tej strony https://modarchive.org/index.php?request=view_by_moduleid&query=77143. Z odgrywaniem świetnie radzi sobie foobar2000 z pluginem: https://www.foobar2000.org/components/view/foo_input_zxtune

To był całkiem miły wieczór! Przy okazji – moje nowe-stare hobby.

Zawsze lubiłem grać. Wydaje mi się, że pierwszy raz zagrałem na komputerze jakieś 35 lat temu. Czyli kawał czasu! I jakoś tak zawsze komputery mi towarzyszyły. Wiele lat później 'przestawiło mi się' na konsole. Ale gry to gry, nieważne w sumie na czym gramy.
A dzisiaj była wycieczka przez wiele epok… Ostatnio wciągnęło mnie Wii. Tak, to stare Wii. Nie Switch, nie PS4 a Wii od Nintendo. Gry z Mario w roli głównej mają jakieś niesamowite pokłady radości, nie są tak poważne jak te wszystkie gry na PS4. Kolory, odgłosy, zabawa – to jest to!

Później przyszła pora na Playstation 1 i słynna płyta Demo 1 z kroczącym dinozaurem, który musiał w czasach premiery wywoływać silny 'szczękoopad'.

Później uruchomiłem Sega Mega Drive. Na razie mam jedną grę, do tego jest to bilard, co nie jest może synonimem platformy arcade, ale było miło poczuć ten dreszczyk przy 'odpalaniu' czegoś nowego.

A skończyłem na rodzimej grze L.K. Avalon na Atari 65 XE – Fred.

Będzie tego więcej. Dużo więcej! Obok Home Assistant to główny temat przewodni moich wolnych godzin, które ostatnio tak ciężko 'wyrwać'.

Joystick Megaboard – działa i ma się świetnie – wymagał jednak czyszczenia

Ehhhh… Zrealizowane marzenie w dzieciństwie. Pamiętam, że jechałem po niego specjalnie na giełdę DZZ na ulicy Lompy w Katowicach. Grać się na nim za bardzo nie dało, ale jakiż prestiż na osiedlu!

Przeleżał u mnie długo, trzeba było się za niego zabrać.

Na szczęście wymagał wyłącznie czyszczenia i wymiany baterii.

I można było zagrać 😀

Atari 65XE i SDrive-MAX. Składamy, programujemy, używamy!

Aloha! Z pewnymi tematami schodzi mi dłużej. Coś, co powinno zająć godzinę jakoś magicznie rozkłada się na kwartał. Może nie aż tyle zajęło zrobienie i uruchomienie SDrive-MAX, jednak zdecydowanie zbyt długo. Cóż, życie 😀

Czym jest SDrive-MAX? Emulatorem stacji dysków i magnetofonu podłączanym bezpośrednio do Atari opartym na Arduino UNO. Z wyświetlaczem dotykowym! I na kartę SD! Bajer.

Tak, wiem, że jest SIO2SD, ale jak na moje potrzeby (uruchomienie Atari raz na kwartał) jest zbyt drogie. SDrive-MAX kosztował mnie 35 PLN. Częściowo dzięki pomocy fanów Atari (pozdrawiam serdecznie użytkownika falcon030 z AtariOnline.pl, który przesłał mi wydrukowaną wtyczkę SIO) a częściowo przez moją pomyłkę – zamówiłem ekran 2.4 cala zamiast 2.8. Wtedy koszt wzrósłby jednak tylko o 15 PLN, także również tragedii nie ma 🙂

Pod Windows używałem XLoader, który wszystko mi ładnie zautomatyzował: http://xloader.russemotto.com/.

W trakcie uruchamiania na Linux przyda się nam avrdude, program do wgrywania EEPROM do Arduino: https://www.nongnu.org/avrdude/.

Historia wersji do wgrania do Arduino znajduje się zawsze pod adresem:
https://github.com/kbr-net/sdrive-max/releases/.

Rewelacyjna instrukcja z dokładnym opisem wykonania dostępna jest pod adresem:
https://atari8bit.net/everything-sdrive-max/.

Zaczynamy od Arduino UNO i wyświetlacza LCD z czytnikiem kart SD. Oprogramowanie obsługuje kilka różnych typów wyświetlaczy, najpopularniejszym i polecanym jest ILI9341.

Po nałożeniu na Arduino wygląda jak poniżej.

Wypakowujemy kod znaleziony pod adresem na przykład: https://github.com/kbr-net/sdrive-max/releases/tag/V1.1 i mamy jak poniżej:

Foldery z początkiem atmega328* odpowiadają wersji wyświetlacza, który posiadacie.

Podłączamy Arduino do PC kablem 'drukarkowym', ja jestem Windowsowy, więc opisuję proces na tym systemie.

Ja dla ułatwienia sobie pracy wgrałem wymieniony wcześniej avrdude do odpowiedniego folderu i uruchomiłem dwie instrukcje:

– avrdude -p m328p -b 57600 -P com5 -c arduino -U flash:w:eeprom_writer.hex
– avrdude -p m328p -b 57600 -P com5 -c arduino -U flash:w:SDrive.hex

Aby zadziałały musicie oczywiście zidentyfikować na jakim porcie COM pojawiło się Arduino (możecie to zrobić w Menadżerze urządzeń Windows) i uruchomić je z poziomu folderu z Waszym kodem do LCD. Przy drugim podejściu użyłem wymienionego XLoader i poszło jeszcze łatwiej, bo sam wykrył port COM.

W tym folderze znajduje się również sdrive.atr, który MUSICIE wgrać do folderu głównego karty SD. Co do samej karty – 8GB w zupełności wystarczy, aby pomieścić CAŁE oprogramowanie kiedykolwiek wydane na Atari, takie czasy… Karta musi być sformatowana na FAT32.

Po uruchomieniu Arduino z podłączonym wyświetlaczem mamy możliwość kalibracji LCD.

A tutaj efekt już wgranego kodu. Działa!

Jak widać poniżej na samym dole: zapomniałem wgrać sdrive.atr.

Tu już poprawnie:

Ja robiłem wersję 'minimum' (jednocześnie magnetofonu używał i tak nie będę, stacji dysków nie mam). Połączenie jest opisane na wymienionej stronie https://atari8bit.net/everything-sdrive-max/#making, pozwolę sobie załączyć pięknie rozrysowany sposób połączenia.
Połączona wtyczka wraz z kabelkami wygląda jak poniżej:

Pierwsze uruchomienie było jak zwykle stresujące, ale udało się! WAŻNE, aby w momencie startu przytrzymać klawisz Option w Atari, wtedy zabootuje sdrive. atr.

Co do użytkowania, na stronie Everything SDrive-MAX jest wszystko niesamowicie dokładnie podane, ale pozwolę sobie przytoczyć kilka skrótów klawiszowych, które mogą się Wam przydać na samym Atari:
– strzałki dół/góra – przewijanie listy programów
– +/* – początek/koniec listy na ekranie
– </> – początek/koniec folderu
– Esc – folder nadrzędny
– / – folder główny
– CONTROL + F – wyszukiwanie plików po nazwie
– F – następne wyszukanie według schematu
– 1,2,3,4 – mapowanie kolejnych stacji dysków
– CONTROL + L – długie nazwy plików
Na szybko – trzymamy OPTION i włączamy Atari, gdy zacznie ładować się sdrive.atr (co widać na ekranie LCD – miga zielona dioda przy D0:) możemy puścić OPTION. Po załadowaniu ekran wygląda jak poniżej. Wchodzimy w folder na którym nam zależy, wybieramy grę/demo, dwa razy RETURN aby zamapować wybrany plik do stacji dysków, później znowu trzymamy OPTION (wiele gier na Atari wymaga wyłączenia BASIC w momencie ładowania) i RESET. Zaczyna ładować się gra.

I możemy zagrać w NINJA!

Urządzenie ładuje zarówno obrazy dysków w ATR, jak i format pliowy XEX. Autorzy sugerują zasilanie zewnętrzne, ale u mnie wszystko działa zasilane z portu Atari. Oczywiście Arduino działa wtedy tylko gdy Atari jest włączone 😀

Poniżej krótkie wideo, niestety gdy je zobaczyłem doszedłem do wniosku, że nie jestem mistrzem kręcenia filmów… Postaram się nagrać coś lepszego. Jak widać skorzystałem z możliwości wydruku 3D i wydrukowałem gustowną obudowę. Na stronie projektu jest kilka dodatkowych modeli obudowy, które są po prostu piękne.

Z ciekawostek, które wyszły w praniu. 
Format FAT32 nie sortuje automatycznie po nazwie. Z tego to powodu pliki wyświetlają się pod SDrive tak jak zostały wgrane, czyli w sumie losowo. Niezbyt fajnie się wtedy wybiera z folderów, gdzie są dziesiątki tytułów. Ale jest sposób! Ja skorzystałem z DriveSort, kilkadziesiąt kliknięć i miałem całą kartę SD przygotowaną tak jak sobie wymarzyłem.
Reasumując: było warto! Świetny, prosty projekt, który ożywił moje Atari. Dzieciaczki zagrały i w Montezuma’s revenge jak i International Karate (czy też World Karate Championship).