Xiaomi Mi Band 3 – jest postęp, ale czy aż tak duży?

Opierałem się, opierałem, walczyłem, ale w końcu pękłem 🙂 Jako zdeklarowany fan Xiaomi Mi Band 2, ale człowiek bardzo racjonalizujący wszelkie zakupy (’A po co mi to?’, 'Produkty zawsze na początku są niedopracowane’) – czekałem z zakupem kilka tygodni. W sumie okazało się, że było warto odroczyć zakup. A czy warto zakupić/zamienić opaskę? O tym poniżej. Subiektywnie.
Opakowanie jak zwykle estetyczne, chociaż nastąpiła mała zmiana – nie są to już 'szarobure’ pudła, a białe z plastikowym przezroczystym zamknięciem. Ładnie.

Pierwsze wrażenie – jest inaczej. Jeżeli interesowaliście się tematem, to wiecie, że wersja 3 zmieniła się pod kątem wyglądu i użytkowania. Jeżeli nie, to:
1. Wersja 3 ma zaokrąglony ekran. Niby wygląda ładniej, ale na pewno łatwiej będzie ją porysować. Szkła ochronne na zaokrąglonym ekranie prędzej czy później się odkleją.
2. Cała powierzchnia szkła jest dotykowa. Czyli można ją 'miziać’ aby zmieniać informacje.
3. Jest dużo bardziej wodoodporna. Ciągle obawiam się z nią nurkować, ale pod prysznic czy na deszcz – nie ma problemu. Zresztą, i z wersją 2 nie było tak źle.
4. Mamy kilka nowych funkcji: pogoda, powiadomienia z aplikacji – sms/e-mail/What’s app, osoba dzwoniąca – pojawiają się teraz na ekranie. Czasem wyłącznie wysyłający, czasem treść wiadomości – zależy od aplikacji. Pokazywane jest ostatnie 5 powiadomień.
5. Wygląd ekranu zmieniamy teraz z poziomu opaski, nie aplikacji.
6. Wiele innych modyfikacji – stoper, animowane ikony, pomiar tętna nie po odczekaniu chwili a po naciśnięciu przycisku.

Ja zamawiałem wersję chińską, trochę po rozpakowaniu obawiałem się, jak uda mi się zmienić język, ale tutaj okazało się, że warto było poczekać. W internecie opisywano konieczność zmiany z nieoficjalnych aplikacji, wyłącznie na telefonach z systemem Android. Po aktualizacji aplikacji i oprogramowania opaski kilka tygodni temu poszło prosto, chociaż musiałem zmienić język iPhone na angielski aby opaska pobrała nowe oprogramowanie, później już język telefonu na polski i wszystko się 'ustabilizowało’.

Kilka zdjęć z samej opaski poniżej.

Mnie się podoba, chociaż nie ma aż takiego imperatywu do zmiany. Faktem jest, że ciągle tekst na ekranie jest słabo widoczny w słońcu, do tego – wersja 2 ma chyba bardziej wyrazisty ekran. W podobnej cenie do wersji otrzymujemy jednak powiadomienia (które coraz bardziej mnie przekonują) i kilka innych funkcji.

Jak zintegrować z Domoticz – na razie nie wiem 😉

9 komentarzy do “Xiaomi Mi Band 3 – jest postęp, ale czy aż tak duży?”

  1. Cześć, dziękuję za odpowiedź 🙂 Ostatnie zdanie bardziej w formie żartu 😉 Robiłem tak jeszcze przy okazji MiFlora i wersji 1 Xiaomi Mi Band. Niestety, zasięg BT wykluczył poważniejsze oparcie wykrywania mojej obecności w domu 🙁

    Odpowiedz
  2. U mnie działa prawie wszędzie. "Prawie" robi dużą różnicę, dlatego myślę o Raspberry Pi Zero jako dodatkowy skaner BT, który rozszerzy zasięg.

    Odpowiedz
  3. Mam smartwatch mi band 3 już bardzo długo i jestem z niego niesamowicie zadowolona. Kusi mnie jednak spróbowanie nowszej wersji, czekam jednak najpierw na recenzję 😀

    Odpowiedz
  4. Oj, szybko to nie nastąpi, ponieważ wymieniłem opaskę na zegarek Garmin. W związku z bieganiem było mi potrzebne coś bardziej zaawansowanego.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz